Ping- Pąg pytań i odpowiedzi, czyli rozmowa z Tomaszem Pągowskim

Aranżowanie mieszkań innym ludziom wydaje nam się pracą ryzyka wysokiego tak bardzo, jak tresura dzikich zwierząt, bądź może nawet planowanie ślubów. Powiedz skąd w Tobie taka żyłka ryzykanta, jakimi sposobami naciągasz ją sobie każdego dnia i co pcha Cię do mieszkań ludzi od tylu lat? 

Tomasz: Uuu… no… poczułem się jak prawdziwy gwiazdor filmów bollywoodzkich…😅 Na szczęście jest to zajęcie pozostawiające szerszy wachlarz interpretacji niż klasyczna transplantologia, choć ma z nią wiele wspólnego. Predyspozycje w sumie mam… Kiedyś ktoś powiedział, że jestem jak Śiwa Tańczący, tanecznym krokiem niszczę wszystko co się kupy nie trzyma, by na tym miejscu mogło powstać nowe. To jest chyba ta „żyłka”, o której mówicie…🤔 Czysta empatia nakazuje mi równolegle wczuć się w potrzeby innych, by ustalić „co w zamian” i czytać wszystkie sygnały, które pomogą mi ziarno od plew oddzielić. Ekstrawertyzm natomiast, pomaga mi być w tym wszystkim bardzo bezpośrednim, w czym z kolei niezwykle lubuje się kamera… Lubię patrzeć ludziom w oczy, by widzieli i czuli, że to wszystko jest szczere… Może dlatego nie boją się wpuścić mnie do domu i powierzyć mi swój azyl na 48h.😊

Jesteś w branży już od ładnych paru lat – masz parcie na szkło? Jeśli tak, co Cię nań pcha? Jeśli nie, na co masz w takim razie największe parcie? 

Tomasz: Uwielbiam tworzyć i jestem zwierzęciem scenicznym. Jednak patrząc w kamerę widzę głównie swoje odbicie, lepiej słyszę sam siebie, jaśniej, czytelniej, dobitniej. To na pewno jest parcie na szkło, kwestia genezy i intencji, które każdy występujący musi sobie szybko uświadomić, jeśli chce się przez to szkiełko przedrzeć. Dla mnie jest to przede wszystkim najlepszy sposób wykorzystania własnego potencjału dla dobra ogółu. Egocentryzm i altruizm są jak yin i yang, wynikają z siebie i wzajemnie się uzupełniają. Chcąc trafić do innych, musisz najpierw trafić do siebie i być ze sobą szczerym. Kiedyś musiałem sobie wiele udowodnić, ale nawet wtedy oczywistą była dla mnie „pustka showbiznesu”. Nigdy nie biegałem po ściankach, nie zabiegałem o atencję paparazzich. Cieszę się, że mogę robić to co robię, że trafia to do wystarczającej liczby osób by telewizji opłacało się pokazywać to co tworzę i jednocześnie nie jest to masowy przekaz, który zawsze rośnie kosztem jakości i niebanalności.

Ania i Ja mieszkamy razem i razem pracujemy w Twórczywie i często słyszymy, że to trudne, że niedobrze, że się przeje, etc. Ty od 12 lat żyjesz i pracujesz u boku Moony (którą przy okazji bardzo serdecznie pozdrawiamy i ściskamy). Jakie są Wasze doświadczenia w tej materii? Fajnie jest tak razem?

Tomasz: Nie wiem jaki z Anią macie staż, ale my z Moony przeszliśmy jak dotąd 3 fazy odbioru naszego związku. Najpierw wszyscy „szturchali” sprawdzając, czy to ma prawo działać, czy jesteśmy w stanie utrzymać pion. Uporczywie powątpiewali w tę permanentnie skrajną koniunkcję, obserwując nasze reakcje. Później mniej lub bardziej bezpośrednio stwierdzali, że jesteśmy nienormalni, zboczeni, generalnie nieprzystosowani do odwiecznego podziału na świat męski i kobiecy. Teraz najczęściej bywamy nieformalnym, dwuosobowym zespołem terapeutycznym pracującym na granicy owych światów. Od 12 lat nic się nie zmieniło. Kochamy się coraz bardziej świadomie. Regularnie wyrzygujemy sobie tzw. „bieżączki” i coraz zgrabniej żonglujemy naszymi ułomnościami…

Zawsze jarałeś się drewnem, które wraca obecnie z impetem na salony pod postacią eleganckich mebli, boazerii, ram luster, blatów kuchennych. Drewno to dobry materiał do dekorowania wnętrz, a światło? Jaką rolę pełni światło w Twoich aranżacjach?

Tomasz: Ja tu o sensie życia, a Wy mnie nagle drewnianym blatem z impetem!?… Hahaha… Z perspektywy ludzkości, drewno było jest i będzie. Musimy jednak używać go rozważniej niż dotychczas. Na szczęście coraz więcej ludzi to rozumie i podchodzi z namaszczeniem do tego materiału w duchu ekologi i odpowiedzialnego projektowania. Światło jest alfą i omegą, początkiem i końcem wszystkiego. Dotyczy to również aranżacji. Światło jest genezą powstania wspomnianego drewna oraz eterycznym spinaczem wszystkich elementów wnętrza. Wszystkie kolory, kształty i faktury czytamy dzięki niemu…

A teraz PYTANIA OD CZAPY, które zadajemy wszystkim gościom Magazynu Osobowości:


1. Jakbyś był ostatnią osobą na ziemi
znaczyłoby to, że coś przegapiłem…🤔
2. Jakbyś nie był tym kim jesteś kim byś był…
byłbym kimś komu tak samo jak mi wydaje się, że jest tym za kogo się uważa…
3. Co byś zrobił jakby nacierała na Ciebie horda zombie? 
W zależności od scenariusza, robiłbym to samo co bohaterowie The Walking Dead, którym scenarzyści pozwolili przeżyć…

4. Gdybyś musiał oddać wszystkie swoje rzeczy – jaka byłaby ostatnia, którą chciałbyś oddać?
Zależy od pory roku… 
5. Jedno życzenie do złotej rybki…
Mam w domu dwie… zachowują się jakby mnie nie słyszały, ale co jakiś czas moje życzenia się spełniają, a wtedy widzę, że uśmiechają się w kącikach ust…
6. Ile z małego Tomka pozostało w dorosłym Tomaszu i co Tomasz doradziłby małemu Tomkowi, gdyby mógł go spotkać w przeszłości?
Mały Tomek jest kimś w rodzaju „mentalnego syna”… kocham go, opiekuję się nim i kultywuję jego niewinność oraz bezkompromisową szczerość wobec siebie. Mam poczucie, że ja z przyszłości jestem swoim aniołem stróżem w przeszłości, który wbrew wszystkiemu co mały Tomek widzi, szepcze mu do ucha: „będzie lepiej niż może ci się teraz wydawać, że będzie…”. Mały Tomek do dzisiaj cieszy się w ten sam sposób, bo nadal słyszy głos swojego anioła… 🙂 

Skąd pomysł, żeby wykorzystywać w swoich projektach nasze Ledony i Woodony? Współpracujemy już przecież od ładnych kilku lat 🙂

Tomasz: Bo świetna z Was ekipa! 🙂  Bo tak jak ja, chcecie dawać ludziom światło i radość! Wróćmy do pierwszego pytania, którym mnie cudownie zaskoczyłeś, pochodzi ono dokładnie z tej samej mentalnej matrycy, którą czytam w Waszych hasłach oraz grafikach i która oczywiście jest mi bardzo bliska, bo zawsze jest w tym „psikus” z drugim dnem. 🙂